Abstrakcja nr. 214289 czyli GRA W TENISA (Projekt 40/40)

Abstrakcja nr. 214289 czyli GRA W TENISA (Projekt 40/40)

foto. Rafał Kłos

foto Agata Radzińska

Inastalacja "Zstąpienie Anioła"

Inastalacja "Zstąpienie Anioła"
Instalacja "Zstąpienie Anioła".

Powstała wewnątrz pomilitatnych kontenerów angielskich sił zbrojnych. Koncepcja zrodziła się z odczucia jakie wywołał na mnie sam obiekt. Kontener służył najwyraźniej obsłudze medycznej, wskazywały na to nażędzia i umeblowanie. Była to zatem przestrzeń krórej zadanem było ratowanie ludzi, lub też miejscem do którego zstępowal anioł aby zabrać duszę do nieba.

Dlatego właśnie kontener wypełniłem oślepiającym światłem a na ścianie umieściłem wizerunek anioła w drodze na Ziemię.



Zdjęcia z inastalacji instalacji. Po lewej ja ze śmiercionośnym miotaczem farby. Po prawej, montujemy do kupy instalacje elektryczną, nie mamy pojęcia jakim cudem to wszystko działa...
Zapraszam na Warszawską Pragę gdzie pośród obiektów kilkunastu artystów można oglądać moją instalację zatytułowaną „anioł”.

WYSTAWA W [v]IURZE

WYSTAWA W [v]IURZE

poniedziałek, 1 marca 2010

O WYSTWIE, OKIEM ALEKSANDRA HUDZIKA

Pan JareXma

Zacznijmy od tego, że idąc do Viura mamy niepowtarzalną okazję przejść przez instalacje Mirosława Bałki „How it is”. Długi ciemny korytarz, w którym nasze zmysły zaczynają działać w trybie sound on view off. Z tym że mamy tu jeszcze dodatkowe urozmaicenie w postaci schodów na pierwsze piętro gdzie mieści się przybytek street artu. Wchodzę, widzę kilku ludzi, rzut oka w prawo i oto jest pan Jarema i jego artystyczna produkcja. Olbrzymia czarnobiała praca, wyklejana z papieru połączona z zainstalowanymi neonami. Tym razem całkowite zaskoczenie, bo Viurowa wzmianka była lakoniczną wicią, czas miejsce i główny bohater.


Gdyby spojrzeć nieuważnie można by pomyśleć Hiro wrócił na ściany Viura ( o ile z wcześniej z nich zszedł). Pomimo dość wyraźnego wspólnego mianownika wielki monochrom Jaremy jest pracą całkowicie odmienną od styczniowej prezentacji wrocławskiego artysty. Wielkie czarnobiałe płaty papieru znów tworzą abstrakcyjną kompozycję i tym razem zapowiada się mocno psychodeliczna wystawa . Jarema zastosował bardzo ciekawy zestaw drukowanych sampli. Tym razem duże kawałki papieru wciągają bardziej jako różnoraka tkanka form niż puzzle rebusy, które odczytujemy zbliżając się i oddalając. Przypomina to poprzecierane, przepalone fragmenty materiałów, filmów fotograficznych, ogólnie materie lekko zdezelowaną. Podchodzę, zbliżam się, a z każdym krokiem abstrakcja wydaje się pogłębiać , przedłużone na boczne ściany dzieło osacza i wchłania. Tak znalazłem się w objęciach pracy stojąc twarzą w twarz z pokaźnym X-em , który tworzą dwa białe neony na niebieskim tle. Pod neonami duża wygięta w szyderczym uśmiechu twarz. Street artysta stworzył prace przedstawiającą wielką twarz, której X-spojrzenie albo wybucha albo wchłania otaczającą czarnobiałą przestrzeń. Nie wiemy, czy to twarz wsysa otoczenie czy otoczenie wyciąga z głowy to co w niej siedzi. Mnie wlep-kolaż wciągnął bez reszty. Swoją drogą, twarz tyleż szczerze co filuternie uśmiechnięta przypomina facjatę artysty i wygląda jak wielki autoportret.


Odwracam się plecami do wszechogarniającego spojrzenia, by spojrzeć na dwie prace na płótnie przygotowane przez Jaremę. Pierwsza z nich to nadrukowana na mocno wyświechtane płótno grafika znów przedzielona pionowym neonem. Druga praca przełamuje monochromatyczny klimat subtelnym błękitem. Znów widzimy plamę na kształt rozwałkowanego na płaszczyźnie globusa, a raczej jego fragmentu. Plama wydostaje się z niebiesko białego tła, tworzonego „z ręki” co świetnie pogłębia jeszcze kontrast z nadrukowanym szablonem. Na to wszystko Jarema nakłada gruby półprzezroczysty plus. Praca bardzo malarska silnie koresponduje z wiszącym nam cały czas na plecach wszechogarniającym spojrzeniem Xtwarzy.



W pracach Jaremy ważny w jest sam proces tworzenia dzieła. Powstaje ono według planu co pozwala pomimo vlepkowej formy, posługiwania się arkuszem papieru i klejem na szybkie streetowe działanie w przestrzeni miejskiej. Blisko w tym aspekcie Jaremie do street artystów posługujących się sprejem. W Viurze pokazał się jako mistrz wylepiania, który potrafi zachwycić doskonałą formą swoich dzieł i doprowadzić do stanu, który kojarzy mi się z nocnym słuchaniem Amona Tobina. W stan, który wywołuje tylko najlepszy artystyczny towar. Jeśli ktoś chce przekonać się na własnej skórze, zapraszam do Viura. Zwłaszcza, że naklejone na ścianę dzieło siłą rzeczy staje się jednorazowe i niepowtarzalne, aktualne tylko do kolejnej wystawy.

TUESDAY, 23 FEBRUARY 2010, ALEKSANDER HUDZIK
źródło: www.artbazaarartdiary.blogspot.com